Dzięki Radnemu Miasta Grzegorz Skowroński doszło do prawidłowego podejścia do społecznika. To taki ulepszony program "Wejherowo Rozmawia", który mocno nawiązuje do okrągłego stołu.

Pozwany Waldemar Jastrzębowski o składanie dużej ilości pism, nie walczył o własne prawa, lecz prawa zwierząt. Robił to całkowicie bezinteresownie, ale z dużym zapałem sił rozstrzygnięcia problematyki. Gdyby urząd podjął odpowiednie rozmowy wcześniej, być może wówczas sprawa została by rozwiązania w prosty sposób. Jednakże trwała batalia słów w formie pisemnej, co spowodowało negatywne działanie urzędu wobec mieszkańca.
Rozmowa przy stole ma pewien sukces jak donosi Waldemar Jastrzębowski i nagle problem na który się skarży od lat jest potwierdzony przez inne osoby zajmujące się ochroną zwierząt, a także zrozumieniem władz. Czy zatem zgłoszenie do prokuratury było zasadne? Mamy wrażenie, że zachodzi tu pewne zaniechanie przez m. gminę problemu, co doprowadziło przez nieprawidłowości prowadzenia sprawy wniosek do prokuratury.
Prawda jest zupełnie inna. Długie wojowanie z UM w sprawie, którą należy jakoś dopracować kończy się, że bezsilny społecznik w celu uregulowania tematu, składa doniesienie np. w prokuraturze - skoro nie chcą go słuchać. Potem UM się mści i szuka choćby błahostki, by pokazać kto tu rządzi w tym niezauważaną w sobie ile w tej procedurze, sami łamią prawa. Podobnie jest z Waldemar Jastrzębowski.